W sierpniu 2025 roku na portalu Balkan Insight pojawił się niezwykle ważny artykuł pod tytułem „Demografia przegrała tam, gdzie zwyciężyła chorwacka armia”. Tekst odnosi się do akcji „Burza”, w wyniku której Chorwaci „odzyskali” jedną piątą swojego terytorium, wcześniej kontrolowanego przez Serbów. W wyniku tej akcji region został opuszczony przez blisko 190 tysięcy Serbów (wcześniej mieszkały tam 232 tysiące Serbów).
Dziś „wyzwolone” regiony borykają się z wielkimi problemami gospodarczymi, wynikającymi z braku ludzi. Ogólna liczba ludności Chorwacji spadła z 4,2 miliona w 2011 roku do 3,8 miliona w 2021. Cytowane w artykule wypowiedzi jasno wskazują na to, że chorwacki rząd ograniczył inwestycje infrastrukturalne w wyzwolonych regionach, z powodu ich wyludnienia (brak sensu ekonomicznego), co wraz z kryzysem demograficznym przyczyniło się do zapaści gospodarczej regionu.
Sytuacja wschodnich regionów
Ukraina również doświadczyła masowej migracji zagranicznej obywateli; proces ten szczególnie dotknął regionów wschodnich. Na rzecz poniższej analizy niezbędne jest zaznaczenie, że Chorwaci nie czynili starań, żeby Serbowie wrócili na opuszczone tereny, natomiast Ukraińcy na pewno takie starania podejmą, przynajmniej w stosunku do osób, które wyjechały na Zachód; odrębną kwestią jest to czy starania takie zostaną podjęte wobec osób, które wyjechały do Rosji.
Według badań CES [Ośrodek Strategii Ekonomicznej] poza granicami Ukrainy przebywa 5,2 miliona uchodźców, z czego 3,9 miliona w krajach europejskich, 1,3 miliona w Rosji i Białorusi, a wśród nich 54% pochodzi z regionów wschodnich i południowych.

Warto zaznaczyć, że na Ukrainie przebywa 3,8 miliona uchodźców wewnętrznych, z czego 52 proc. pochodzi z obwodów całkowicie lub częściowo okupowanych przez Rosję.
Oznacza to, że wschodnie i południowe regiony Ukrainy opuściło ponad 4,7 miliona mieszkańców. Według wcześniej wspomnianego CES mniej niż połowa uchodźców zagranicznych planuje powrót na Ukrainę; brak jest znanych autorowi danych dotyczących chęci powrotu uchodźców wewnętrznych do regionów wschodnich i południowych. Nawet przy najbardziej optymistycznym scenariuszu (według autora nierealnym) regiony te zanotują jednak utratę minimum 2 milionów ludzi (zapewne znacznie więcej).
Doświadczenia chorwackie pokazują, że mimo wygranej wojny problemy wynikające z ruchu migracyjnego są widoczne nawet trzydzieści lat później. Przed Ukrainą stoi więc olbrzymie wyzwanie odbudowy terenów przyfrontowych, zwłaszcza, że zagrożenie rosyjskie po wojnie nie zniknie.
Komentarz
Po wojnie Ukraina stanie przed pytaniem czy jest sens odbudowywać wschodnie regiony, czy wrócą tam ludzie, czy wystarczy środków na odbudowę. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, pojawi się kolejne pytanie, w jakiej skali powinna się odbyć ta odbudowa. Istotna jest też kwestia obecności militarnej w tych regionach, wymagająca logistyki niemożliwej do utrzymania bez wsparcia odpowiedniej infrastruktury.
Doświadczenia chorwackie pokazują, że mimo wygranej wojny problemy wynikające z ruchu migracyjnego są widoczne nawet trzydzieści lat później. Przed Ukrainą stoi więc olbrzymie wyzwanie odbudowy terenów przyfrontowych, zwłaszcza, że zagrożenie rosyjskie po wojnie nie zniknie.
W kontekście tak wielkich wyzwań rodzi się niepokój o realizacje scenariusza Ukrainy dwóch prędkości: zachodniej i centralnej – zaludnionej, na którą przeznaczona zostanie większość środków na odbudowę, żeby pomoc dotarła do jak największej liczby ludzi – oraz wschodniej, wyludnionej i odbudowanej jedynie w pewnej części. Scenariusz ten może doprowadzić do głębokich podziałów w ukraińskim społeczeństwie, a w wariancie skrajnym do radykalizacji mieszkańców wschodniej Ukrainy.
Dlatego już dziś Ukraina i państwa zachodnie powinny przygotowywać plany dotyczące przyszłości tych regionów.


