Układ Sił

Komunikacja, głupcze!

W dobie wiecznej dezinformacji, powtarzających się operacji psychologicznych i informacyjnych, techniki cyfrowej pozwalającej na spreparowanie dowolnego materiału filmowego otwarta i pełna polityka informacyjna musi być priorytetem w działalności państwa.

Lepiej nic nie powiedzieć, niż kluczyć i zmieniać narrację, tworząc chaos informacyjny. Lepiej mówić otwarcie o kryzysie, niż pozwalać na to, żeby inni wykorzystywali każdą nieścisłość i podważali zaufanie do instytucji.

Co więcej, w społeczeństwie przeładowanym informacjami, zalanym ogromną ilością danych aktywna walka z ośrodkami szerzącymi treści dezinformujące to wręcz warunek konieczny zachowania ładu społecznego. 

Nie można też zapominać, że im lepiej wyedukowane społeczeństwo, tym mniejsza podatność na zafałszowany przekaz. Dlaczego więc w Polsce nadal brakuje kompleksowego podejścia do tego zagadnienia?

Otwarta polityka informacyjna to nie propaganda

Nie mylmy rozbudowanej polityki informacyjnej z propagandą. W tej pierwszej chodzi o otwartą komunikację administracji i instytucji państwowych, szczególnie w przypadku zagrożeń, a nie ogłupianie wyborców określoną wizją świata po to, żeby poprawić sobie notowania sondażowni. W dzisiejszym środowisku informacyjnym propaganda często odnosi skutek odwrotny do zamierzonego. Aktywizuje zwolenników danej partii, ale jednocześnie czyni ich podatnymi na dezinformację, szczególnie wrogą, kierowaną z zewnątrz.

Truizmem jest stwierdzenie, że domena informacyjna należy do najważniejszych obszarów, w których państwo będące agresorem prowadzi działania wobec przeciwnika. Nie chodzi tylko o tzw. wojnę hybrydową, ale także o bezpośrednie przygotowanie do ataku zbrojnego. Dlatego reakcja społeczna na przekaz informacyjny musi stanowić składową odporności państwa, a nie kolejny czynnik jego destabilizacji. Instrumentalne traktowanie przekazu przez partie polityczne osłabia obronność państwa.

Krytyczna ocena faktów to mniejsza skłonność do ulegania panice. Społeczeństwo świadome zagrożeń i mechanizmów manipulacyjnych jest w stanie obronić się przed operacjami wpływu informacyjnego prowadzonymi przez wrogie ugrupowania lub rządy. Takie założenia stanowią podstawę doktryny obrony totalnej, czyli zaangażowania całego społeczeństwa i wszystkich jego zasobów dla obrony przed zagrożeniem, skądkolwiek by ono pochodziło. W dojrzałych demokracjach zagadnienia dotykające racji stanu są przedmiotem ponadpartyjnego konsensusu, wyłączonego z bieżącej walki politycznej.

W dojrzałych demokracjach zagadnienia dotykające racji stanu są przedmiotem ponadpartyjnego konsensusu, wyłączonego z bieżącej walki politycznej.

W Europie prym na tym polu wiodą państwa skandynawskie, przede wszystkim Szwecja, Finlandia i Estonia, które łączą sferę cyber z polityką informacyjną, edukacją i obronnością. Nie tylko ustanawiane są specjalne instytucje przeznaczone do reagowania na zagrożenia informacyjne, jak choćby szwedzka Agencja Obrony Psychologicznej (Myndigheten för psykologiskt försvar), ale także prowadzi się szerokie kampanie społeczne oraz programy edukacyjne w szkołach. Partie polityczne podpisują wzajemne porozumienia, na przykład szwedzkie porozumienie z Tidö (2022) czy powtarzające się umowy litewskie (2012, 2014, 2018, 2022, 2024).

W Estonii odpowiedni program nauczania od przedszkola po szkołę średnią wprowadzono jeszcze w 2010 roku. Od 2014 roku podobny funkcjonuje w Finlandii. Dzieci uczone są krytycznego myślenia i sposobów rozpoznania dezinformacji, a nauczyciele mechaniki mediów społecznościowych. Intensywnie edukowani są urzędnicy państwowi i pracownicy instytucji oraz służb cywilnych. Aktywną pracę na rzecz dementowania nieprawdziwych wiadomości (tzw. fejk niusów) prowadzi na swoim blogu Estońska Liga Obrony (Kaitseliit), odpowiednik naszej obrony terytorialnej. 

Wymienione przykłady należą niestety do mniejszości. Większość państw Zachodu z trudem radzi sobie z rzeczywistością w tym obszarze. W dobie ogromnego napięcia politycznego i gwałtownie zachodzących zmian światopoglądowych coraz bardziej rozgrzane emocje i radykalizujące się poglądy podkopują fundamenty ładu społecznego. Na walkę polityczną prowadzoną w wymiarze wewnętrznym nakłada się trwająca wojna narracyjna pomiędzy mocarstwami oraz rozbudowane operacje hybrydowe. To znacznie utrudnia reagowanie.

Czynniki te są z powodzeniem wykorzystywane przez służby Federacji Rosyjskiej i Chińskiej Republiki Ludowej, które od dłuższego czasu starają się wpływać na zachodnie społeczeństwa i rządy tak, żeby realizowały politykę im przychylną, na przykład odstąpiły od wspierania Ukrainy lub zniosły sankcje jako rzekomo nieskuteczne. Ogólnie pojętą „higieną informacyjną” ze zmiennym powodzeniem i dynamiką zajmują się zarówno niezależni eksperci, firmy, organizacje, samorządy, władze centralne, jak i organizacje międzynarodowe, w tym Unia Europejska i NATO, jednak nadal nie osiągnęły one zadowalającego poziomu. Mimo podejmowanych środków zaradczych widać, że działania te przynajmniej częściowo kończą się powodzeniem.

Szczególnie podatna na dezinformację okazała się Polska. Fatalna polityka informacyjna kolejnych rządów oraz brak skoordynowanych i przede wszystkim profesjonalnych działań edukacyjnych oraz niepodejmowanie walki z ośrodkami szerzącymi fałszywą narrację doprowadziły nas do sytuacji, w której nieprawdziwe wiadomości podawane są nie tylko przez największe media, ale nawet samych polityków, a następnie bezkrytyczne przyswajane przez odbiorców. Jeśli dodamy do tego wynikające z długoletniej walki politycznej kwestionowanie demokratycznych instytucji, zasad prawa oraz ogromny spadek zaufania do państwa, otrzymujemy mieszankę, która musi prowadzić do chaosu. 

Pochód płaskoziemców

Zwieńczeniem procesu swoistej intoksykacji informacyjnej polskiego społeczeństwa były tegoroczne wybory prezydenckie, które niczym barometr zobrazowały nastroje wyborców, a jednocześnie pokazały nam wszystkie najgorsze cechy rodzimej infosfery. Od mediów zajmujących pozycje po określonej stronie sporu politycznego, przez wzajemne oskarżenia o agenturalność, kuriozalne komunikaty państwowej NASK, aż po nieskrępowane szerzenie fałszywych przekazów już nie tylko w mediach społecznościowych, ale także na antenie największych telewizji.

Dla wielu obserwatorów ogromną niespodzianką okazał się wzrost poparcia dla przekonań uznawanych za antysystemowe, a nawet skrajne, w tym szczególnie ponad milion dwieście tysięcy głosów oddanych w pierwszej turze na Grzegorza Brauna, kandydata odwołującego się do teorii spiskowych, prezentującego poglądy jawnie antysemickie, antyukraińskie oraz prorosyjskie. Do tej pory tego typu przekonania stanowiły absolutny margines sceny politycznej. Bariera tego, co dopuszczalne, uległa więc wyraźnemu przesunięciu i należy oczekiwać, że będzie to trend stały, utrzymywany przez pokolenie najmłodszych wyborców głosujących wyraźnie przeciwko istniejącemu status quo. 

Rosnąca popularność partii antysystemowych jest zjawiskiem wspólnym dla wszystkich państw Zachodu, czego dowodem stały się niedawne wyniki wyborów w USA, Niemczech czy Rumunii. Nawet jeśli te partie nie przejęły jeszcze władzy, są na dobrej drodze do sięgnięcia po nią w następnym cyklu wyborczym. Popularnością cieszą się kandydaci niezwiązani z dotychczasowym establishmentem lub partią rządzącą, a jednocześnie niewzdragający się przed przyjęciem nawet najbardziej skrajnych narracji. Im jest prostsza, tym lepiej niesie się w mediach społecznościowych w tzw. rolkach (jedno- lub trzyminutowych nagraniach). Taka redukcja opisu rzeczywistości zakłamuje jej złożony obraz, jednocześnie otwierając drogę dla wszelkiej maści konspiracjonizmu.

Śmialiśmy się z amerykańskich płaskoziemców (osób wierzących, że Ziemia jest w istocie zupełnie płaska), uważając ich za nieszkodliwych szaleńców, a prawda jest taka, że niedaleko im do antyszczepionkowców, których działalność prowadzi do spadku poziomu wyszczepienia, a zatem powrotu dawno niewidzianych chorób, jak odra czy krztusiec. Podobnie jest z polskimi politykami stosującymi narrację zbieżną z kremlowską, mimo że polityka Federacji Rosyjskiej stanowi bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności naszego kraju. W tym kontekście nie może dziwić, że nawet tak toporny propagandowy spin, jakim było przedstawienie chusteczki do nosa jako woreczka kokainy zażywanej przez prezydenta Emmanuela Macrona, znajduje łatwowiernych odbiorców.

Brak kompleksowej polityki informacyjnej, programów edukacyjnych czy aktywnej walki z ośrodkami szerzącymi nieprawdziwe informacje prowadzi do sytuacji, w której teorie spiskowe zaczynają wpływać na decyzje państwa. Teoretycznie wyjście z kryzysu możliwe jest poprzez zawarcie szerokiego kompromisu wszystkich zwaśnionych stron, który wyłączy polską rację stanu z bieżącej walki politycznej. W praktyce jednak takie porozumienie jest nieosiągalne, gdy przeciwnicy walczą na śmierć i życie, do ostatniej kropli krwi. 

Antysystem a globalny porządek

Jeżeli nasza klasa polityczna liczyć będzie, tak jak zawsze dotąd, na interwencję Zachodu mającego rozwiązywać nasze własne problemy, czeka ją gorzkie rozczarowanie. Do niedawna skutki dojścia do władzy sił skrajnych ograniczane były przez mechanizmy utrzymania równowagi w demokracjach liberalnych. System, w którym funkcjonował Zachód, zachowywał spójność ideową, wobec czego miał zdolność do wewnętrznej stabilizacji. 

Istniał zbiór zasad, do których należało poszanowanie praworządności, wolności osobistych, praw mniejszości czy pluralizmu politycznego. Idee te były wspólne dla większości sił politycznych, nawet należących do przeciwnych obozów. Wyłamujący się z tych ram mogli być sekowani lub izolowani na arenie międzynarodowej. Społeczeństwa w dominującej większości akceptowały ten stan rzeczy, ponieważ Zachód oferował perspektywy życiowe, ogromny katalog wolności osobistych i bezpieczeństwo, z którym nie mogły mierzyć się inne regiony świata.

Rewolucja, którą przeprowadza Donald Trump i jego obóz polityczny, jest jedynie zwieńczeniem dłuższego procesu narastającej społecznej frustracji. Sprowadza się do kwestionowania fundamentów amerykańskiej demokracji oraz obowiązującego po drugiej wojnie światowej ładu geopolitycznego. 

Powyższy paradygmat należy już jednak do przeszłości. Demokracja liberalna jest w swojej schyłkowej fazie. Powstały tysiące tekstów i artykułów, które próbowały odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Co leży u podstaw głębokiego kryzysu, który na naszych oczach trwa w państwach Zachodu? Na długiej liście potencjalnych przyczyn możemy umieścić następstwa kryzysu gospodarczego lat 2007-2009, błędy polityki migracyjnej, forsowną strategię klimatyczną, dezindustrializację, wojnę kulturową czy wreszcie oderwanie się elit od trosk przeciętnego obywatela.

Rewolucja, którą przeprowadza Donald Trump i jego obóz polityczny, jest jedynie zwieńczeniem dłuższego procesu narastającej społecznej frustracji. Sprowadza się do kwestionowania fundamentów amerykańskiej demokracji oraz obowiązującego po drugiej wojnie światowej ładu geopolitycznego. Ponieważ dotychczas USA stały na straży tego systemu, ich abdykacja z tej roli pozbawia go stabilności, prowadząc do rozpadu, a ten z kolei otwiera drogę dla podobnych antysystemowych rewolucji w poszczególnych państwach. Także w Polsce.

Co ważne, odbywają się one w drodze demokratycznych wyborów, co nadaje im legitymizację, więc zmiany te bardzo trudno jest odwrócić. Wspominam o tym, ponieważ obserwowane wydarzenia mają konkretne przyczyny, są sumą popełnionych błędów. Sama w sobie reforma ustrojowa nie musi przecież być zła. Przeciwnie, sanacja państwa może prowadzić do jego uzdrowienia. Pozytywne rozwiązanie jest jednak niemożliwe, jeśli opiera się na fałszywych założeniach, a tak się dzieje, gdy do głosu dochodzi rewolucyjny populizm oparty na zakłamanej rzeczywistości.

Panowanie nad infosferą

Zarządzanie informacją jest tak stare jak historia konfliktów. Propaganda i dezinformacja towarzyszyły zmaganiom armii i wodzów. Podstęp, wprowadzanie w błąd, wymanewrowanie przeciwnika – to nieodłączny element wielu teorii zwycięstwa. Amerykański admirał i geostrateg Alfred Thayer Mahan na początku XX wieku twierdził, że ten, kto panuje na morzach i oceanach, rządzi światem. W XXI wieku można powiedzieć, że panuje nad światem ten, kto rządzi infosferą. 

Szybki postęp technologiczny, w tym przede wszystkim gwałtowna cyfryzacja, doprowadził do niespotykanej w dziejach ludzkości sytuacji, w której niemal każdy obywatel może być w dowolnej chwili poddany presji poznawczej, czyli takiemu działaniu, które ma za zadanie uformować emocje i poglądy w sposób oczekiwany przez nadawcę treści. Nasze dane, wiek, wzrost, płeć, preferencje kulinarne, hobby, praca, a przede wszystkim nasze obawy od lat gromadzone są w chmurach danych i przetwarzane przez algorytmy. Dostępne na wyciągnięcie ręki dla każdego, kto chciałby z nich zrobić użytek. 

Tak zgromadzona wiedza w połączeniu z pracą agentów sztucznej inteligencji oraz możliwością wykreowania każdego obrazu i dźwięku pozwala na stworzenie perfekcyjnego przekazu, przed którym bardzo trudno jest się obronić. Takiego, który ma nas przerazić lub rozzłościć, silne emocje są bowiem tym czynnikiem, który odbiera rozsądek. Wchodzimy w czas fałszywej rzeczywistości (fake reality), przed którą jedyną obroną jest edukacja, zdolność krytycznego myślenia oraz otwarta komunikacja, będąca kotwicą na wzburzonym morzu szaleństwa.

To zagrożenie wymaga podjęcia pilnych i natychmiastowych działań na wszystkich szczeblach aktywności państwa. Tymczasem trudno uciec od wrażenia, że nadal traktowane jest w Polsce po macoszemu. Społeczeństwa podzielone, spolaryzowane, pozbawione wiary we własny ustrój polityczny i instytucje to społeczeństwa słabe, podatne na manipulacje i niezdolne do obrony. 

Być może jednak jest już za późno, a fala dezinformacji przeleje się ponad naszymi głowami i zatopi rzeczywistość w odmętach absurdu. 

FILIP DĄB-MIROWSKI

FILIP DĄB-MIROWSKI

Publicysta, autor bloga „Globalna gra”. Współpracownik magazynu Układ Sił.

Polecana rozmowa

Myth of China’s Power

Prof. Yasheng Huang z MIT obala mit stabilnych Chin, pokazując, że ich system tłumi innowacyjność i opiera się na propagandzie. Ostrzega, że wizerunek potęgi Pekinu może runąć wraz ze spowolnieniem gospodarczym.

Oglądaj nas w YouTube i słuchaj jako podcast

Wypróbuj przez tydzień!

Group-888

Tylko 9,90 zł!

(opłata pobierana co tydzień)

Przeczytaj również

Wrzenie w Caracas i demonstracja siły Waszyngtonu nad Morzem Karaibskim sprawiają, że kryzys wenezuelski ponownie znajduje się w centrum uwagi świata. Po lipcowych wyborach,...
A miało być tak pięknie. Po ostatniej wizycie w Moskwie Steve Witkoff wrócił z dobrymi wieściami. Twierdził, że Rosjanie są skłonni do ustępstw, w...
Polityka Stanów Zjednoczonych pod przywództwem Donalda Trumpa budzi wiele kontrowersji. Spotyka się z niezrozumieniem mimo jasno deklarowanych celów. Im lepiej pojmiemy jej naturę, tym...

Zobacz jakie materiały video przygotowaliśmy

Oglądaj wywiady na kanale

Jeśli wolisz słuchać wywiadów w wersji audio

Słuchaj podcastów na platformie

Układ Sił
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.