Głównym zwycięzcą i beneficjentem negocjacji w Anchorage był prawdopodobnie właśnie Alaksandr Łukaszenka. Wydarzenie to miało miejsce w cieniu informacyjnym niespełnionych oczekiwań dotyczących spotkania Trump – Putin na Alasce.
Telefoniczna rozmowa Trumpa doprowadziła do pojawienia się na platformie TruthSocial kilku publikacji prezydenta na temat Łukaszenki, a także, prawdopodobnie, do ogólnej radości w otoczeniu Łukaszenki na Białorusi. Niewątpliwie rozmowa telefoniczna z prezydentem USA stanowi prezent dla władz Białorusi, pozwalający przedstawić ten fakt jako uznanie międzynarodowe po wydarzeniach z 2020 roku, zwycięstwo dyplomatyczne i bombę informacyjną.
Jak zaznaczył sam prezydent Trump w swojej publikacji, wyraził on wdzięczność za uwolnienie 16 więźniów politycznych, wśród których znajdował się również Siarhiej Cichanouski. Doświadczenie z lektury ogólnej liczby podobnych publikacji Trumpa jest zazwyczaj jednoznaczne, gdyż większość z nich opisuje wszelkie spotkania i rozmowy jako udane, pozytywne i skuteczne. Tak było również w tym przypadku. Jak zaznaczono, jednym z tematów rozmowy było uwolnienie kolejnych 1300 więźniów politycznych, a także przyjazd Putina na Alaskę. Ponadto Trump wyraził chęć spotkania się z Łukaszenką w przyszłości. Tego typu oświadczenia stanowią prezentację skuteczności Trumpa na arenie międzynarodowej oraz jego wizerunku w przestrzeni informacyjnej jako polityka – peace/deal-makera. Warto przypomnieć, że uwolnienie więźniów politycznych poprzedziły dwie wizyty amerykańskich przedstawicieli na Białorusi, a także ich oficjalne osobiste spotkanie z białoruskim dyktatorem.
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na oświadczenie sekretarza stanu Rady Bezpieczeństwa Republiki Białorusi Alaksandra Wolfowicza. W szczególności w wywiadzie dla białoruskich mediów państwowych BiełTA zaznaczył on, że telefon był zaskoczeniem dla wszystkich, a także dla „zaniepokojonych przeciwników na Zachodzie”. Wolfowicz przypuszcza także, że rozmowa telefoniczna przed szczytem jest oznaką tego, jak ważna jest opinia Aleksandra Łukaszenki dla Trumpa.
Oczywiste jest, że nowa administracja USA prowadzi różną od poprzedniej politykę wobec Republiki Białorusi, a także wobec samego dyktatora Łukaszenki, co prowadzi do prób adaptacji białoruskiej opozycji do nowych warunków istnienia i funkcjonowania. W niedawnym wywiadzie dla Radia Swoboda Franak Wiaczorka zaznaczył, że według jego świeżych obserwacji i doświadczenia kontaktów z politykami USA można stwierdzić, że Waszyngton nie traktuje Łukaszenki jednoznacznie pozytywnie i podchodzi do relacji w sposób wysoce funkcjonalny. Ponadto Amerykanie nie wycofują się ze wspierania procesów demokratyzacyjnych na Białorusi.
Prawdopodobnie nie należało oczekiwać innej interpretacji wydarzeń od przedstawiciela Swiatłany Cichanouskiej, w celu uniknięcia wszelkich strat, w tym wizerunkowych. Jednak należy zadać sobie pytanie, czy można jednocześnie prowadzić politykę kontaktu z reżimem Łukaszenki i politykę wspierania białoruskiego ruchu opozycyjnego. Prawdopodobnie taka możliwość istnieje.
Poziom represji politycznych na Białorusi doprowadził do masowego wyjazdu z kraju większości osób zaangażowanych, a także ich krewnych, prześładowanych za udział w protestach lub działalność dysydencką. Ponadto, znaczna część osób, które wyjechały z Białorusi, napotkała na problemy związane z asymilacją i codziennym życiem, co doprowadziło do zdystansowania się od agendy politycznej, a także degradacji ruchu.
W głosowaniu na delegatów Rady Koordynacyjnej (opozycyjnego parlamentu na uchodźstwie) wzięło udział 6,7 tys. Białorusinów za granicą, chociaż liczbę emigrantów szacuje się na od pół miliona do miliona, a szczytową liczbę uczestników protestów również ocenia się na milion. Kinetyczny wpływ opozycji na reżim Alaksandra Łukaszenki można też ocenić jako stosunkowo niski. Wsparcie dla ruchu opozycyjnego pozostaje zgodne z wartościami demokratycznymi, europejskimi i zachodnimi.
Z drugiej strony, w ciągu ostatnich pięciu lat Republika Białorusi, z powodu sankcji i izolacji, stała się znacznie bardziej zależna od Federacji Rosyjskiej w sferze gospodarczej, ekonomicznej i społecznej, co niewątpliwie stanowi punkt zagrożenia dla władzy Łukaszenki i jego otoczenia. Tego typu kontakty Zachodu z Białorusią, bez wcześniejszego zniesienia sankcji i ograniczeń, mogą stanowić punkt zaczepienia dla próby „wyciągnięcia” Łukaszenki z głębokiego przyciągania Kremla, co umożliwiłoby uzyskanie Łukaszenki bardziej przewidywalnego, co z kolei może wpłynąć na stan bezpieczeństwa w regionie. Ponadto sytuacja polityczna Łukaszenki nie pozwala mu na dyktowanie warunków państwom Zachodu, ale pozwala na prowadzenie negocjacji.
Taka ocena perspektyw interakcji i wpływu na reżim Łukaszenki nie wyklucza funkcjonowania opozycji, jak mogłoby się wydawać. W tym przypadku opozycja jest komponentem, który może wywrzeć wpływ i odegrać swoją rolę w przyszłości, przy kolejnych globalnych zmianach wewnątrzpolitycznych na Białorusi, chociaż nie należy zapominać o utracie potencjału kinetycznego opozycji, a także o fakcie, że reżim Łukaszenki wykazał się determinacją w utrzymaniu władzy w 2020 roku.
Takie kontakty nie oznaczają całkowitego zwrotu Białorusi od Federacji Rosyjskiej w stronę Zachodu. Stanowią jednak dodatkową opcję dla prób zachowania bezpieczeństwa w regionie bez konfrontacji z wartościami demokratycznymi i zachodnimi. Należy być przygotowanym na dalsze aktywne działania Kremla w tzm kontekđcie. Doświadczenie pełnoskalowej inwazji rosyjskiej w 2022 roku pokazało znaczenie „białoruskiego balkonu” i świadczy o gotowości Kremla do utrzymywania w regionie swoich interesów.


