Przełomowe zbliżenie umożliwiły sprzyjające krajowe uwarunkowania polityczne w Waszyngtonie, Seulu i Tokio, oraz przezwyciężenie historycznych animozji między Japonią a Koreą Południową. Współpraca, mimo zmian na szczytach władzy we wszystkich trzech państwach, będzie kontynuowana, choć jej rozwój może nie być już tak dynamiczny jak dotychczas.
Nowi przywódcy azjatyckich partnerów
Z uwagi na zmiany przywódców rok 2025 był niezwykle ważny dla USA, Japonii i Korei Południowej, jak i dla samej trójstronnej współpracy między nimi. W styczniu na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych został zaprzysiężony Donald Trump, pochodzący z odmiennej opcji politycznej niż jego poprzednik Joe Biden. W Korei Południowej w czerwcu odbyły się wybory prezydenckie, w których zwyciężył kandydat dotychczas opozycyjnej Partii Demokratycznej (PD) Lee Jae-myung. W Japonii, w związku z rezygnacją Shigeru Ishiby z funkcji premiera, w październiku odbyły się nowe wybory na przewodniczącego rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP), z których zwycięsko wyszła Sanae Takaichi, później wybrana na stanowisko szefa rządu.
Znaczenie tych wydarzeń jest niebagatelne, gdyż każdy z nowych liderów reprezentuje inne, choć w pewnych kwestiach zbieżne, podejście do wielu aspektów polityki wewnętrznej i zagranicznej niż jego poprzednik, co może mieć przełożenie na trójstronną współpracę. W trakcie swojej pierwszej kadencji w latach 2017-2021 Donald Trump podchodził sceptycznie do wielostronnej współpracy, a do polityki zagranicznej transakcyjnie. Lee Jae-myung reprezentuje PD, która tradycyjnie opowiada się za luźniejszą współpracą wojskowo-polityczną ze Stanami Zjednoczonymi, jak również jest krytyczna wobec Japonii. Z kolei Sanae Takaichi, należąc do najbardziej konserwatywnego skrzydła LDP, w przeszłości negowała japońskie zbrodnie w Chinach i Korei podczas japońskiej okupacji przed i w trakcie II wojny światowej, jak również odwiedzała kontrowersyjną świątynię Yasukuni, w której upamiętnieni są także japońscy zbrodniarze wojenni. Mogłoby to potencjalnie zaognić spory historyczne z Koreą Południową. Po objęciu urzędów przez nowych przywódców pozostaje więc pytanie o przyszłość trójstronnej kooperacji na linii Seul – Tokio – Waszyngton.
Historyczny rozwój współpracy
Do niedawna nie istniała de facto trwała trójstronna współpraca wojskowo-polityczna Stanów Zjednoczonych, Korei Południowej i Japonii. Waszyngton starał się już od lat 50. XX wieku pogłębić powiązania między dwoma bilateralnymi sojuszami – z Tokio i Seulem – w celu wzmocnienia regionalnego systemu bezpieczeństwa, jednak bezskutecznie. Uniemożliwiały to animozje historyczne między Koreą Południową a Japonią związane z japońską okupacją Korei w latach 1910-1945, w trakcie której Koreańczycy zmuszani byli do przymusowych robót, a kobiety do prostytucji na rzecz japońskich żołnierzy (tzw. pocieszycielki). Dopiero w 1965 roku pod naciskami USA oba państwa nawiązały stosunki dyplomatyczne. Po upadku porządku zimnowojennego dochodziło do prób zawiązania trójstronnej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa wokół zagrożenia północnokoreańskim programem nuklearnym. Na przykład w latach 1999-2003 funkcjonował mechanizm koordynacyjny Trilateral Coordination and Oversight Group. Inicjatywy te były jednak czasowe i miały ograniczoną efektywność. Po 2017 roku doszło do znacznego pogorszenia dwustronnych stosunków japońsko-południowokoreańskich wokół sporów historycznych, skutkującym wzajemnymi retorsjami gospodarczymi oraz groźbami Seulu o nieprzedłużeniu porozumienia GSOMIA o współpracy wywiadowczej.
Przełom nadszedł w roku 2023. Wtedy to po pięciu latach wznowiono japońsko-południowokoreańskie spotkania 2+2 (szefowie resortów dyplomacji i obrony) oraz po raz pierwszy od dwunastu lat doszło do wzajemnych wizyt przywódców. W marcu Tokio odwiedził prezydent Yoon Suk-yeoul, a w maju Seul premier Fumio Kishida. Potem w sierpniu nastąpił kluczowy szczyt w Camp David, który był pierwszym spotkaniem przywódców Stanów Zjednoczonych, Korei Południowej oraz Japonii nie odbywającym się przy okazji innych wydarzeń politycznych. Wydano na nim wspólne oświadczenie pod nazwą Zasady z Camp David (ang. Camp David Principles), gdzie potwierdzono wspólne przywiązanie do wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku, dążenie do denuklearyzacji Korei Północnej oraz zaznaczono potrzebę utrzymania pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej. Szczyt przyniósł bezprecedensowe kroki zmierzające do zacieśnienia trójstronnej współpracy polityczno-wojskowej, w tym stworzenie mechanizmu dzielenia się danymi ostrzegawczymi przed pociskami rakietowymi w czasie rzeczywistym, sformowanie grupy roboczej zajmującej się zwalczaniem północnokoreańskich ataków cybernetycznych, zobowiązanie do przeprowadzania corocznych trójstronnych wielodomenowych manewrów wojskowych o nazwie Freedom Edge, jak również tzw. „zobowiązanie do konsultacji”, polegające na sprawnym porozumiewaniu się w celu koordynacji reakcji na regionalne wyzwania, prowokacje i zagrożenia. Warto także podkreślić podjęcie decyzji o organizacji trójstronnych szczytów przywódców co najmniej raz do roku.
Deklaracje oraz decyzje znalazły odzwierciedlenie nie tylko na papierze, bowiem zostały przekute w konkretne działania mające na celu ustanowienie długotrwałej kooperacji oraz wzmocnienie trójstronnej interoperacyjności wojskowej. Od szczytu w Camp David doszło do ponad osiemdziesięciu trójstronnych spotkań nie tylko między przywódcami, ale również przedstawicielami sił zbrojnych czy ministerstw spraw zagranicznych, obrony oraz handlu. Od 2023 roku mamy do czynienia ze wzrostem częstotliwości oraz regularności trójstronnych manewrów wojskowych (wcześniej organizowano ćwiczenia, lecz bez powtarzalności), w tym pierwszymi w historii manewrami sił powietrznych. W 2024 roku powstał mechanizm Trilateral Security Cooperation Framework mający na celu wzmocnienie wymiany informacji, organizacji ćwiczeń wojskowych czy konsultację polityki względem regionu, co można uznać za ważny krok w kierunku instytucjonalizacji współpracy Seulu, Tokio i Waszyngtonu.
Konwergencja interesów i strategii
Bezprecedensowy poziom trójstronnej współpracy od 2023 roku wynika zarówno z pogarszającego się środowiska bezpieczeństwa na Indo-Pacyfiku, jak również konwergencji polityki zagranicznej partnerów. Tradycyjnie od lat 90. trójstronna kooperacja koncentrowała się na Półwyspie Koreańskim i zagrożeniu ze strony Pjongjangu, którego nieustające wysiłki na rzecz rozwoju potencjału nuklearno-rakietowego są istotną przyczyną pogłębiania relacji obecnie. W ostatnich latach zaobserwować można jednak wzrost destabilizujących działań Chin na Indo-Pacyfiku, w tym na Morzu Południowochińskim, w Cieśninie Tajwańskiej oraz akwenach, gdzie Pekin bezpośrednio zaangażowany jest w spory terytorialne z sojusznikami USA (z Japonią na Morzu Wschodniochińskim oraz z Koreą Południową na Morzu Żółtym).
Dla wszystkich trzech partnerów działania te stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa oraz stabilności porządku międzynarodowego, co wyartykułowano w oświadczeniach ze szczytu w Camp David. Trójstronna współpraca zaczęła więc obejmować nie tylko kwestie bezpieczeństwa Półwyspu Koreańskiego, ale również szersze zagadnienia stabilności regionalnej na Indo-Pacyfiku. Leżało to w interesie Stanów Zjednoczonych, które od dekad naciskają na sojuszników, aby zwiększali zaangażowanie poza swoje własne terytorium. Zbliżenie Korei Południowej i Japonii było ważnym elementem strategii administracji Joe Bidena, która starała się budować w regionie sieć minilateralnych powiązań i partnerstw między swoimi sojusznikami w celu skuteczniejszego ograniczania potęgi Chin.
Przez lata nietrwałość trójstronnych inicjatyw była pokłosiem negatywnego podejścia Seulu do współpracy z Tokio i brakiem spójności południowokoreańskiej polityki zagranicznej, która w zależności od rządzącej partii stawiała albo na koncyliacyjne podejście do Chin i Korei Północnej (PD), albo na wzmacnianie odstraszania i relacji polityczno-wojskowych z USA (Partia Siły Narodu).
Po 2023 roku Japonii i Korei Południowej udało się odłożyć na bok sporne kwestie historyczne i postawić na pragmatyczne podejście do współpracy w obliczu agresywnej aktywności Pekinu i Pjongjangu. Ważną rolę w naprawie relacji na linii Tokio – Seul odegrał południowokoreański prezydent Yoon Suk-yoel z Partii Siły Narodu, który od początku objęcia urzędu w 2022 roku deklarował wolę poprawy dwustronnych stosunków. W tym samym tonie wypowiadał się ówczesny premier Japonii Fumio Kishida, podkreślając znaczenie kooperacji dla regionalnego pokoju i bezpieczeństwa. Ich podejście do bilateralnych relacji oraz polityka zagraniczna Yoona, oparta na wizji Korei jako Global Pivotal State (globalne państwo kluczowe) oraz wzroście jej zaangażowania w sprawy bezpieczeństwa Indo-Pacyfiku (do czego Seul zazwyczaj podchodził sceptycznie) pozwoliły na stworzenie solidnych podstaw do rozwoju trójstronnej współpracy.
Współpraca pod nowym przywództwem
Obecny prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung zdaje się zmieniać dotychczasowe podejście reprezentowane przez jego Partię Demokratyczną i stawia na pragmatyzm, kontynuując linię działania swojego poprzednika. Już w czasie kampanii wyborczej podkreślał, że w razie zwycięstwa będzie dążył do zacieśniania trójstronnej współpracy z Japonią i Stanami Zjednoczonymi. Premier Japonii był drugim po Donaldzie Trumpie przywódcą, z którym Lee rozmawiał telefonicznie po objęciu urzędu, co jest ważną zmianą, ponieważ poprzedni prezydent z PD, Moon Jae-in, w 2017 roku zadzwonił najpierw do przewodniczącego Chin Xi Jinpinga. Lee wyraźnie podkreśla potrzebę oddzielania kwestii historycznych od dwustronnej współpracy. Wydaje się, że analogiczną postawę pragmatyzmu, stawiającą wspólne interesy strategiczne i bezpieczeństwo ponad ideologicznymi podziałami, przyjęła także Sanae Takaichi. Po objęciu stanowiska premiera przestała odwiedzać świątynię Yasukuni (choć nie powinno to aż tak dziwić, biorąc pod uwagę, że ostatni raz urzędujący premier – ówcześnie Shinzo Abe – odwiedził to miejsce w 2013 roku), a na pierwszym spotkaniu dwustronnym z Lee pod koniec października, przy okazji szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) zadeklarowała rozwój przyszłościowych i stabilnych relacji z Koreą Południową.
W 2025 roku odbyła się kolejna edycja trójstronnych manewrów wojskowych Freedom Edge oraz miały miejsce dalsze spotkania między przedstawicielami Seulu, Tokio i Waszyngtonu, co wskazuje na dobry stan trójstronnej współpracy. W przeciwieństwie do lat ubiegłych, nie doszło jednak do szczytu przywódców USA, Japonii i Korei Południowej. Może to być związane ze zredukowanymi wysiłkami administracji amerykańskiej na rzecz rozwoju trójstronnego formatu, który był kluczowym czynnikiem dla zbliżenia w roku 2023. Mimo że Donald Trump stawia na wzmacnianie sojuszy w regionie Indo-Pacyfiku, wielostronna współpraca nie jest kluczowym środkiem jego polityki, tak jak to było za czasów Bidena. Jedynym formatem multilateralnym, który pojawia się w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA z grudnia 2025 roku, jest Czterostronny Dialog Bezpieczeństwa (Quad). Dokument zapowiada natomiast możliwość zbliżenia z Chinami, stawia Pierwszy Łańcuch Wysp (którego częścią nie jest Półwysep Koreański z Koreą Południową), jako priorytet dla sił zbrojnych USA i nie wspomina w ogóle o Korei Północnej, która była zawsze centralnym punktem trójstronnej współpracy. Może to oznaczać zmniejszenie priorytetu formatu w strategii USA. Współpraca Seulu, Tokio i Waszyngtonu może zostać osłabiona także przez pomijanie przez Trumpa sojuszników w potencjalnych rozmowach z Pjongjangiem czy Pekinem, jak również instrumentalne traktowanie azjatyckich aliansów.
Podsumowanie
Trójstronna współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa między Stanami Zjednoczonymi, Koreą Południową oraz Japonią osiągnęła w ostatnich latach bezprecedensowy poziom. Kluczowym elementem tego sukcesu było załagodzenie sporów historycznych oraz wzmocnienie dwustronnych stosunków japońsko-południowokoreańskich, których stan od zawsze rzutuje na możliwości rozwoju trójstronnej kooperacji z USA. Pogarszające się środowisko bezpieczeństwa na Indo-Pacyfiku oraz identyfikacja wspólnych interesów i zagrożeń sprawiły nawet, że przywódcy, którzy kilka lat temu wpędziliby Seul i Tokio w zażarty spór dyplomatyczny, postawili na pragmatyzm i kontynuację współpracy.
Paradoksalnie, czynnikiem, który może obecnie ograniczać kooperację w największym stopniu, jest polityka Stanów Zjednoczonych. Nie oznacza to jednak demontażu wypracowanych mechanizmów i całkowitego zakończenia współpracy, lecz prawdopodobne spowolnienie jej rozwoju i przesunięcia akcentu z poziomu politycznego przywódców państw na poziom operacyjny i techniczny, na przykład manewry sił zbrojnych czy wymianę informacji wojskowych. Sojusznicy nadal bowiem są potrzebni Stanom Zjednoczonym na Indo-Pacyfiku. W 2024 roku pojawiły się plany utworzenia stałego sekretariatu do koordynacji trójstronnego partnerstwa, lecz od ponad roku brak jest nowych informacji na ten temat, a w obecnej sytuacji mało prawdopodobne jest urzeczywistnienie tych planów.
Niepewność co do zaangażowania Stanów Zjednoczonych w obronę sojuszników oraz tendencja Trumpa do podejmowania dialogu z Chinami i Koreą Północną bez udziału regionalnych partnerów może skutkować jeszcze bliższą współpracą dwustronną Tokio i Seulu, które będą poszukiwać – tak jak już to robią – alternatywnych do sojuszu z USA partnerstw w dziedzinie bezpieczeństwa. Stabilne relacje polityczno-wojskowe państw Azji Wschodniej stwarzają też szansę dla państw europejskich zrzeszonych w NATO i Unii Europejskiej na pogłębianie z nimi kooperacji w dziedzinie bezpieczeństwa, co dzieje się już od inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku i ma istotne znaczenie wobec wzrostu współzależności bezpieczeństwa w Europie i na Indo-Pacyfiku.
Opiekunem merytorycznym tekstu jest dr Paweł Behrendt, ekspert ds. Dalekiego Wschodu z Instytutu Boyma, współpracownik magazynu Układ Sił.
Recenzja: W swoim tekście Jakub Witczak poruszył istotny, za to często umykający uwadze polskich obserwatorów temat jakim jest trójstronna współpraca pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Japonią i Koreą Południową. W ciągu ostatnich kilku lat nabrała ona wyjątkowego rozpędu, a z uwagi na zmianę na szczytach władzy we wszystkich wymienionych państwach ostatni rok był dla tego układu niezwykle ważny.
Autor klarownie przedstawia motywy kierujące poszczególnymi partnerami, na czele z przestawieniem amerykańskiej strategii w Azji Wschodniej i rosnącej roli formatów minilateralnych, zastępujących dotychczasowy system dwustronnych sojuszy. Jeszcze ważniejsze są zmiany w polityce wewnętrznej, jakie w ostatnich latach zaszły w Japonii i Korei Południowej. Tak naprawdę dopiero zmiana postawy Seulu umożliwiła rozwój trójstronnej współpracy, co w tekście zostało podkreślone.
Jednak zmiany wewnętrzne nie wystarczą do zasypania wielopokoleniowych podziałów. Istotna jest również „konwergencja interesów i strategii”. Czynnikiem wymuszającym zmiany jest w tym konkretnym wypadku Chińska Republika Ludowa. W ciągu ostatnich kilkunastu lat działania Pekinu sprawiły, że Waszyngton zaczął naciskać na Tokio i Seul, by zewrzeć szeregi.
Podejście Donalda Trumpa do sojuszy, widoczne wyraźnie w nowej Narodowej Strategii Bezpieczeństwa, na pierwszy rzut zdaje się stawiać przyszłość trójstronnej współpracy pod znakiem zapytania. To jednak zbyt pochopna ocena. Współpraca na pewnych polach może ulec spowolnieniu, z pewnością inaczej zostaną rozłożone akcenty, ale cała koncepcja pozostaje aktualna.
