Rozbieżność w komunikatach rodzi podejrzenia, że negocjacje odbywały się w pośpiechu. Prawdopodobnie każda ze stron chciała ogłosić sukces – Komisja Europejska chciała pokazać, że zabezpieczyła interes wspólnoty, a administracja USA, że największy partner handlowy otworzył się na amerykański eksport i Donald Trump odniósł kolejny sukces.
Stawki i wyjątki
Cła na towary eksportowane z USA do UE mają wynieść 0 (zero) procent. W przeciwnym kierunku będzie to 15 procent, choć z pewnymi wyjątkami. Według Komisji Europejskiej, chodzi o wyroby przemysłu lotniczego, niektóre leki generyczne i substancje chemiczne oraz surowce naturalne, w tym krytyczne minerały, a także sprzęt wykorzystywany w przemyśle półprzewodnikowym. Ta ostatnia kategoria jest powodem do radości dla Holandii i wytwórcy maszyn do litografii ultrafioletowej ASML.
Komunikat Białego Domu nie zawiera informacji o wyjątkach.
Motoryzacja
Decyzja ta jest szczególnie ważna dla niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, który w znacznym stopniu odpowiada za nadwyżkę unijną w handlu z USA. Warto zauważyć, że głównych jego rywali, czyli producentów z Japonii i Korei Południowej, także będą obowiązywać 15-procentowe cła. Umowa jest więc o tyle sprawiedliwa, że nie stwarza przewagi dla żadnego z tych kierunków.
Co ciekawe, amerykański przemysł motoryzacyjny protestował już przy ogłoszeniu przez Donalda Trumpa umowy z Japonią. Wielu producentów z USA ma zakłady zlokalizowane w Kanadzie i Meksyku, a na razie stawki celne dla ich produktów wynoszą odpowiednio 35 proc. i 25 proc. Być może wkrótce dojdzie do porozumienia i zostaną one zmienione, ale w obecnym układzie nowe zasady handlu dadzą przewagę konkurencyjną nieamerykańskim wytwórcom.
Należy też odnotować, że Komisja Europejska dopiero zapowiada ograniczenie pozacelnych barier w handlu samochodami – chodzi o ujednolicenie wymogów amerykańskich i europejskich, co ma ułatwić sprzedaż na Starym Kontynencie. Natomiast w przypadku umowy USA – Japonia amerykańskie samochody będzie można sprzedawać od razu, bez harmonizacji przepisów.
Energia i inwestycje
Zarówno Biały Dom jak i Komisja Europejska informują, że unia zwiększy zakup amerykańskich źródeł energii do poziomu 750 mld dolarów do końca kadencji Trumpa, co oznacza 250 mld rocznie. Strona amerykańska pisze też o 600 mld dolarów inwestycji, które europejskie firmy mają poczynić w Stanach Zjednoczonych, także do roku 2028. KE natomiast informuje jedynie o „promowaniu i ułatwianiu wzajemnych inwestycji po obu stronach Atlantyku” oraz, że europejskie firmy wyraziły zainteresowanie zainwestowaniem co najmniej 600 mld dolarów w USA do roku 2029.
Wielu ekspertów jest zgodnych, że pierwszy warunek jest absolutnie niemożliwy do spełnienia, a drugi bardzo trudny. Według Reutersa całkowity eksport zasobów energetycznych USA w 2024 roku wyniósł 318 mld dolarów. Unijny import to 375 mld euro. Z kierunku amerykańskiego, według KE, jest to 90-100 mld dolarów, a z Rosji 22 mld euro. Wobec tych wartości trudno wyobrazić sobie tak duże przetasowania na rynku. Do tego należy dodać ograniczoną przepustowość europejskich rafinerii, a ponadto konieczność przymuszenia nie tylko państw członkowskich, ale przede wszystkim prywatnych koncernów energetycznych, żeby zechciały dokonać zwiększonych zakupów.
Przypomnijmy, że umowę UE-USA będzie musiała jeszcze zatwierdzić Rada Unii Europejskiej, ale nawet sukces w tej kwestii nie oznacza, że biznes zechce się podporządkować. Komisja Europejska wyjaśnia, że kwota wykazana w umowie obejmuje także zlecenia dla amerykańskich firm na budowę elektrowni jądrowych, w tym w szczególności małych reaktorów modułowych.
Podobny problem występuje z inwestycjami. W tym przypadku KE otwarcie przyznaje, że nie może przymusić sektora prywatnego do zainwestowania w Stanach Zjednoczonych. Tu także należy odnotować, że umowa ta odbiega od japońskiej – rząd Japonii zobowiązał się do zapewnienia prywatnym przedsiębiorstwom pożyczek i gwarancji od instytucji państwowych, dzięki którym mają one dokonać inwestycji w USA o wartości 550 mld dolarów.
Przemysł lotniczy
Bruksela informuje, że wyroby przemysłu lotniczego nie będą objęte cłami. W komunikacie Białego Domu ta informacja się nie znalazła. Jednak w mediach pojawiają się głosy, że branża ta w USA była przeciwna nałożeniu ceł. Dla niektórych amerykańskich linii lotniczych, korzystających ze sprzętu francuskiego Airbusa, oznaczałoby to znaczny wzrost kosztów. Boeing i inni wytwórcy obawiali się natomiast europejskich ceł odwetowych, co naraziłoby ich na duże straty. Przemysły z obu kontynentów są też ze sobą mocno powiązane.
Metale i Chiny
USA informują, że stawki celne na stal, aluminium i miedź pozostaną w wysokości 50 proc., oraz że obie strony będą działać na rzecz zabezpieczenia łańcuchów dostaw. W komunikacie europejskim napisano, że stawki zostaną zniesione i ustanowione „na historycznych poziomach” (nie podano wielkości) oraz że Bruksela i Waszyngton połączą siły na rzecz ochrony tego rynku przed nieuczciwą konkurencją i nadprodukcją. Stany Zjednoczone ogólnie informują, że strony porozumienia podejmą kroki wobec „nierynkowych praktyk stron trzecich”.
Europejski komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič powiedział, że ostatecznym celem jest zabezpieczenie rynków europejskiego i amerykańskiego poprzez wzajemne preferencyjne stawki i zablokowanie importu z innych kierunków. Choć nie jest to powiedziane wprost, chodzi o odgrodzenie się od Chin, bowiem to właśnie nadprodukcja z tego kierunku jest postrzegana jako zagrożenie zarówno przez Waszyngton, jak i Brukselę.
Rolnictwo
Administracja USA przekazała, że partnerzy będą pracować nad ustanowieniem satysfakcjonujących kwot importowych do UE oraz usunięciem barier pozacelnych, szczególności w odniesieniu do produktów rolnych. Bruksela jest tu bardziej precyzyjna: pisze o usunięciu lub zwiększeniu kwot dla niektórych produktów rybołówstwa oraz rolniczych – soi, nasion, orzechów i produktów przetworzonych, m.in. kakao, keczupu i ciastek. Jednocześnie zastrzega, że pozostawi środki chroniące wrażliwe części sektora rolniczego.
Szczegóły nie są dostępne, a być może nawet jeszcze dopracowywane. Budzi to jednak obawy dotyczące dalszego losu europejskich rolników. Na horyzoncie jest kilka zagrożeń, które mogą znacznie osłabić ich pozycję. To umowa Mercosur, która, jeżeli zostanie przyjęta, sprawi, że europejski rynek zostanie otwarty dla południowoamerykańskich producentów żywności. To także perspektywa wejścia do UE Ukrainy, która posiada silny sektor rolniczy. To wreszcie zmniejszenie budżetu na Wspólną Politykę Rolną w propozycji przyszłych Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034.
Usługi cyfrowe
Stany Zjednoczone informują, że Unia Europejska wyraziła chęć wyeliminowania „nieuzasadnionych” barier dla amerykańskich usług cyfrowych. W UE obowiązują trzy podstawowe akty prawne – akt o usługach cyfrowych, akt o rynkach cyfrowych oraz akt o sztucznej inteligencji. W amerykańskim komunikacje napisano, że Bruksela nie nałoży planowanej opłaty na gigantów cyfrowych z USA, z której dochody miałyby zostać przeznaczone na utrzymanie infrastruktury komunikacyjnej.
W komunikacie KE nie znalazła się ta informacja. Komisja podkreślała stanowczo, że udało się jej obronić politykę wobec Big Tech. Jednak jej rzecznik Olof Gill ostatecznie przyznał, przyparty przez dziennikarzy, że rezygnacja z opłaty jest częścią umowy, ale że nie oznacza to ustępstw na polu prawa do suwerennego regulowania sfery cyfrowej.
Zakupy broni
Strona amerykańska pisze o tym, że Unia Europejska zadeklarowała zakup „znaczącej ilości” amerykańskiej broni. W komunikacie KE nie ma o tym mowy.
Reakcje państw
Kanclerz Niemiec powiedział, że umowa przyniesie szkody zarówno gospodarkom europejskim, jak i amerykańskiej. Wpłynie na osłabienie handlu i zwiększy inflację. Jednocześnie Friedrich Merz przyjął narrację Komisji Europejskiej i stwierdził, że to najlepsze warunki, jakie były możliwe do przyjęcia.
Francuski premier Francois Bayrou powiedział, że jest to „czarny dzień” i Europa „poddała się”. Prezydent Emmanuel Macron przyjął łagodniejszy ton: wyraził żal, że Bruksela nie była w stanie użyć dźwigni w postaci dużego wspólnego rynku, żeby uzyskać lepsze warunki. Jednocześnie Paryż ma powody do względnego zadowolenia z uwagi na wspomniane zerowe stawki dla przemysłu lotniczego. Poza tym wciąż toczą się rozmowy na temat rezygnacji z ceł w przypadku handlu alkoholami, których Francja jest znaczącym eksporterem do USA. Prawdopodobnie Macron nie chce więc psuć atmosfery, dopóki w tej sprawie nie zapadną ustalenia.
Z kolei premier Hiszpanii Pedro Sanchez przekazał, że popiera tę umowę, ale bez entuzjazmu.
“Układ Sił” zwrócił się z prośbą o komentarz do Biura Sekretariatu Europejskiego, obsługującego ministra ds. Unii Europejskiej Adama Szłapkę. Pytaliśmy o ocenę umowy, zaangażowanie rządu w negocjacje i czy podjęto działania na rzecz ochrony polskiego rolnictwa. Otrzymaliśmy odpowiedź, że biuro się tym nie zajmuje, a właściwym organem jest Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Pytania zostały przekazane do jego działu prasowego i oczekują na odpowiedź.
Warto też zwrócić uwagę na wypowiedź Maroša Šefčoviča, który powiedział, że umowa zakulisowo obejmowała także inne kwestie poza handlem. Komisarz stwierdził, że dotyczyła także bezpieczeństwa, Ukrainy i geopolitycznej niestabilności. Nie jest jasne, co miał dokładnie na myśli, jednak jego słowa może potwierdzić ogłoszona niedługo po umowie decyzja Donalda Trumpa. Amerykański prezydent skrócił do 8 sierpnia termin, do którego Rosja ma doprowadzić do zawieszenia broni na Ukrainie; jeżeli się to nie stanie, zostanie obłożona cłami i sankcjami.
