Akta Epsteina toną w morzu informacyjnego chaosu

Ujawnienie akt śledztwa dotyczącego Jeffreya Epsteina, wymuszone przez ustawę uchwaloną przez Kongres, zamiast zamknąć debatę o transparentności, otworzyło nową falę pytań. Skala publikacji, sposób redakcji dokumentów oraz brak kontekstu ze strony Departamentu Sprawiedliwości sprawiły, że zamiast przejrzystości pojawił się chaos informacyjny — z potencjalnie poważnymi konsekwencjami politycznymi.
Nie da się zbudować silnej armii bez silnego państwa

Publikacja nowych amerykańskich dokumentów strategicznych stanowi punkt wyjścia do rozmowy o tym, czego Stany Zjednoczone będą oczekiwać od swoich sojuszników w zmieniającym się środowisku bezpieczeństwa. Jak podkreśla gen. Tomasz Piotrowski, kluczowym sygnałem płynącym z tych strategii jest rosnący nacisk na odpowiedzialność państw za własne bezpieczeństwo oraz posiadanie własnej, spójnej wizji strategicznej. W rozmowie analizujemy, jakie znaczenie ma to podejście dla Polski, jakie konsekwencje niesie brak aktualnej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, jak czytać Plan Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2025–2039 oraz dlaczego bez reformy systemu dowodzenia, realnego podejścia do rezerw i długofalowego planowania nawet ambitne programy modernizacyjne mogą nie przełożyć się na faktyczne zdolności obronne.
Twierdza Zachód?

Zachód przez dekady był otwarty na masową imigrację, którą w niektórych przypadkach można uznać za niekontrolowaną. Poglądy antyimigracyjne były w tym okresie uważane za skrajnie prawicowe i nie znajdowały uznania wśród polityków głównego nurtu. Sytuacja ta uległa obecnie zasadniczej zmianie.
Strategia konsolidacji i delikatna równowaga odstraszania

Nowa amerykańska Narodowa Strategia Obrony (NDS), uzupełniająca nadrzędną Narodową Strategię Bezpieczeństwa (NSS) ogłoszoną w grudniu, potwierdza najważniejsze założenia polityki zagranicznej i bezpieczeństwa obecnej administracji w Waszyngtonie.
USA: Ten scenariusz wojny domowej już był testowany

Eksperci ostrzegają, że antyimigracyjna polityka Trumpa i sprzeciw władz stanowych Minnesoty prowadzi do konfliktu wewnętrznego. Jak agresja ICE może wpłynąć na politykę migracyjną?
Grenlandia to nie nasza sprawa

Polska nie ma nic do zyskania na burzy wokół Grenlandii i osłabieniu więzi transatlantyckiej. Sporo ma natomiast do stracenia, jeżeli rządzący pod wpływem nastrojów społecznych będą przyjmować antyamerykańską postawę.
Wallenrodyzm Marco Rubio

Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, aby zauważyć, że wielu członków obecnej administracji Białego Domu nie posiada kompetencji potrzebnych do pełnienia funkcji, które im przydzielono. Brak doświadczenia, wiedzy czy wreszcie najzwyklejszego rozsądku pozwalającego na odróżnienie fikcji od rzeczywistości, byłyby jeszcze niedawno dyskwalifikujące. Podczas drugiej kadencji Donalda Trumpa liczy się jednak tylko lojalność. Ma to określone konsekwencje dla sprawności aparatu państwowego oraz stylu uprawianej polityki, zarówno w kraju, jak też za granicą. Prezydenckie pomysły przyjmowane są często bez najmniejszej krytyki, niezależnie od konsekwencji, jakie wywołują.
Wśród chlubnych wyjątków od powyższej reguły wymienić można szefa CIA Johna Ratcliffe’a, sekretarza skarbu Scotta Bessenta oraz sekretarza stanu Marco Rubio.
Spór o Grenlandię, czyli o tym kto kogo potrzebuje bardziej w relacjach transatlantyckich

Kryzys wokół Grenlandii pokazuje konsekwencję Donalda Trumpa w realizacji strategii wobec Europy, której celem jest “zarządzanie przez podział”. W rezultacie takiej polityki, państwa Unii Europejskiej mogą jednak dążyć do normalizacji relacji z Chinami, wzorem posunięć obecnego rządu w Kanadzie.
Europejska misja na Grenlandii – dwuznaczny sygnał

Państwa europejskie na prośbę Danii wysłały przedstawicieli sił zbrojnych na Grenlandię w ramach „Operation Arctic Endurance”, w celu zbadania możliwości wzmocnienia obrony wyspy. Nie są to duże kontyngenty – Berlin informuje o 13 żołnierzach, Paryż o 15, Oslo i Helsinki o dwóch, Londyn, podobnie jak Amsterdam, o jednym oficerze, a Sztokholm o „kilku”. W debacie publicznej pojawiają się dwie główne interpretacje tego ruchu. Pierwsza mówi o tym, że jest to gest mający pokazać Donaldowi Trumpowi, że Europa bierze na poważnie jego obawy związane z niewystarczającym zabezpieczeniem militarnym tego terytorium. Według drugiej celem jest odstraszenie Stanów Zjednoczonych od próby zajęcia Grenlandii.
Iluzja przewagi w wojnie zużycia

Wojna na Ukrainie, operacje USA na Morzu Czerwonym i doświadczenia ostatnich lat pokazują, że współczesne pole walki przestało nagradzać drogie, „pozłacane” platformy minionej epoki. Przewaga coraz rzadziej wynika z pojedynczych, wysoce zaawansowanych systemów, a coraz częściej z masy precyzji: sieci sensorów, skalowalnych systemów bezzałogowych i zdolności do szybkiego obiegu informacji. „Inteligencja” broni przesunęła się z platformy na dane, a wojna – równocześnie uprzemysłowiona i zdigitalizowana – stała się tańsza, bardziej nasycona i permanentnie obecna w sferze informacyjnej. Ten proces nie tylko podważa sensowność dotychczasowych modeli przewagi militarnej, lecz także stawia fundamentalne pytania o koszty, odporność i realną zdolność Zachodu – a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników – do prowadzenia długotrwałej wojny wysokiej intensywności.